„Przypadek złośliwy nieoperacyjny”
To dotyczy mojej osoby, opiszę to w skrócie, bo cały ten tekst można przeczytać w Internecie, lub w książce p/t „Żyję dzięki VILCACORZE”
Jest początek stycznia 2000r. Rozpoznano u mnie nowotwór złośliwy gardła (płaskonabłonkowy – carcinoma) z przerzutami na oba węzły chłonne - 22 i 28.mm.. (dla jasności w szpitali im. Fr. Raszei w Poznaniu – odział laryngologii) Guz był „nieoperacyjny” -chemioterapia była wykluczona z przyczyn obiektywnych (w przeszłości usunięto mi nerkę). Zaproponowano mi leczenie – napromieniowaniem. Zgodziłem się.W tym czasie przebywał w Polsce misjonarz, który przyjechał z Peru do swojej ojczyzny (po kilkudziesięciu latach swej nieobecności) – Ojciec Edmund Szeliga- salezjanin, który był jak wiadomo autorem sporej sensacji - odkrywcą „świętego zioła Inków”, czyli VILCACORY, zioła, które leczy Raka! Z mojej strony uznałem to za swoją opatrzność bożą i natychmiast z tego skorzystałem! Wówczas te zioła można było sprowadzić tylko z Londynu.Zamówiłem je. Opracowano mi kurację i zioła przysłano . Między czasie studiowałem książki o Ziołolecznictwie Amazońskim, ponieważ w Polsce ukazały się: „Bóg nam zesłał VILCACORE” – „VILCACORA – leczy raka” oraz „Ojciec Nadziei” oraz : Ziołolecznictwo Amazońskie i Andyjskie " w jednej z nich przeczytałem, że w USA jest lekarz dr. Philip Steinberg, który na początku lat 90-tych zmagał się z ciężką chorobą nerek, potem pęcherza ,aż w końcu z chorobą nowotworową. Kiedy znalazł się w sytuacji krańcowej i ani on sam, jak również jego przyjaciele lekarze nie byli mu w stanie pomóc, sięgnął po VILCACORĘ. Był zwolennikiem „dużych dawek, ponieważ jak badano te zioło, nie jest w ogóle toksyczne. O dziwo, z tej choroby dość szybko całkowicie wyszedł i od 1993 roku zajmuje się leczeniem z udziałem VILCACORY w „dużych dawkach”! Jak twierdzi, gdy nie ma już czasu na czekanie, aplikuje od 3 do 5 krotnie większą dawkę vilcacore od zalecanej powszechnie i często to przynosi wprost „szokujące rezultaty”.(W tym miejscu proszę się przyzwyczaić,że gdy piszę słowo VILCACORA,mam na myśli preparaty te same,tylko nazwa ta pochodzi z Firmy AMC. z Londynu. Ja natomiast posługuję się potocznym nazewnictwem w Polsce i używam słowa vilcacora które sprowadzam z Peru, a tam orginalna nazwa to : UNA-DE-GATO. -( w gruncie rzeczy chodzi o to samo zioło.)
W moim przypadku,postąpiłem tak samo jak dr.Steinberg, nie miałem czasu na czekanie i nic do stracenia.. W tym czasie byłem z całą pewnością jednym z pierwszych pacjentów w Polsce, który taką dawkę vilcacory przyjął X3! ( była to moja osobista decyzja) Nie wahałem się ani minuty, Przyjmowałem dawki „uderzeniowe”, chociaż czułem, muszę to wyrażnie zaznaczyć, tylko pozytywne skutki! Stosowałem równocześnie odpowiednie diety w tej chorobie, bo taką wiedza już od dawna jest. Są książki na ten temat., Stosowałem odpowiednie ćwiczenia w/g książki „Jak żyć z Rakiem i go pokonać” autora prof. dr. Carla Simontona (patrz dział:BIBLIOTEKA). Ta wiedza była mi już dobrze znana, ponieważ wcześniej kończyłem kursy w/g tej metody profesora: psycho-neuro-immunologii. Do tego medytowałem, (znam dobrze techniki tybetańskich mnichów) modliłem się, bo jestem osobą wierzącą i praktykującą, robiłem codziennie świeże soki owocowe, warzywa,szczególnie krzyżowe, jadłem wyłącznie ryby zamiast mięsa,( bo to są proteiny zwierzęce,które tylko i wyłącznie odżywiają komórki nowotworowe !) i parę jeszcze innych rzeczy, piłem zioła: vilcacorę, Tahuari, Sangre-De-Drago, Macę, bo miałem utratę wagi ok.15.kg w bardzo krótkim czasie ok.1.m-ca i opadłem z sił ) Były także zioła :Manayupa (znana ok.5tys.lat!), Hercampuri- aby oczyścić wątrobę i Flor-De-Arena,które wydala wszelkie toksyny i oczyszcza organizm.Większość z tych ziół jest w formie kapsułek,więc przyjmowanie ich nie stanowi żadnego problemu. I stało się : po3- 4-ch miesiącach, po „nieoperacyjnym guzie” nie było nawet śladu !. Węzły chłonne „zniknęły” już po 1-m miesiącu! Jakież było zdziwienie wśród lekarzy, którzy to widzieli. Niektórzy , zadają sobie pytanie „jak to się stało?” – Ani śladu, nawet blizny!